Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Admin30.10.2012
Oczywiście że wezmę Smile Jesteś jedyna osobą która aż tak się angażuje na tej www po za mną Pfft

Monika29.10.2012
Ooo nie spodziewałam sie, że weźmiesz pod uwagę moje zdanie.

Admin29.10.2012
Oczywiście masz racje,jak zrobimy nowy lay zaczynamy wszystko od 0. Zostaną tylko konta użytkowników. Postaram się do końca tygodnia coś mięć, zgłoszę się do ciebie po opinie Grin

Monika27.10.2012
Adminie, trzeba by pozmieniać seriale, bo większość jest mocno nieaktualna.

Admin23.10.2012
Ja, niebawem zostanie zakończony nowy projekt graficzny.Po jego zakodowaniu ruszamy z promocją Smile

(+) Archiwum shoutboksa

  

(+) Archiwum shoutboksa

  

Monika81 tygodni
Ziomeczekxxd122 tygodni
anniakasia140 tygodni
agata8827161 tygodni
andzia_94162 tygodni
kassia2202172 tygodni
anetasobieraj1179 tygodni
EddieMiller191 tygodni
mara219 tygodni
Admin306 tygodni

Witaj Gościu, nie masz dostępu do części serwisu. Aby uzyskać całkowity dostęp należy się zarejestrować.

Zobacz temat

 Drukuj temat
Stwórzmy własną historię
Monika
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pieknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszytsko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszytsko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
 
zbuntowana14
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pieknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszytsko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszytsko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
 
Monika
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pieknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszytsko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszytsko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nada mną litujesz.
 
zbuntowana14
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pieknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszytsko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszytsko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nada mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
 
Monika
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*

Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie.
 
zbuntowana14
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*

Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz, lecz słońce oświetlało nadal ich twarze, oboje patrzyli na siebie czując coś nieopisanego

-Powinniśmy wracać - przerwała ciszę, odwróciła się podążając w stronę jakiego kolwiek schronienia przed deszczem. Ramon podbiegł, chwycił ją za ramię i w kroplach deszczu patrząc w oczy pocałował ją
 
Monika
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*


Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz, lecz słońce oświetlało nadal ich twarze, oboje patrzyli na siebie czując coś nieopisanego

-Powinniśmy wracać - przerwała ciszę, odwróciła się podążając w stronę jakiego kolwiek schronienia przed deszczem. Ramon podbiegł, chwycił ją za ramię i w kroplach deszczu patrząc w oczy pocałował ją. Trwali tak przez dłuższą chwilę. Po czym Angelica odsunęła mężczyznę od siebie i siląc się na okazanie oburzenia spytała:
Co robisz?
 
zbuntowana14
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*


Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz, lecz słońce oświetlało nadal ich twarze, oboje patrzyli na siebie czując coś nieopisanego

-Powinniśmy wracać - przerwała ciszę, odwróciła się podążając w stronę jakiego kolwiek schronienia przed deszczem. Ramon podbiegł, chwycił ją za ramię i w kroplach deszczu patrząc w oczy pocałował ją. Trwali tak przez dłuższą chwilę. Po czym Angelica odsunęła mężczyznę od siebie i siląc się na okazanie oburzenia spytała:
- Co robisz?
- Przecież oboje tego chcieliśmy
- Ty tego chciałeś, ja nie - uderzyła go w twarz
po tym policzku chłopak chwycił jej dłoń i chciał ja pocałować, lecz Angelica wyrwała się i uciekła do domu
 
Monika
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*



Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz, lecz słońce oświetlało nadal ich twarze, oboje patrzyli na siebie czując coś nieopisanego

-Powinniśmy wracać - przerwała ciszę, odwróciła się podążając w stronę jakiego kolwiek schronienia przed deszczem. Ramon podbiegł, chwycił ją za ramię i w kroplach deszczu patrząc w oczy pocałował ją. Trwali tak przez dłuższą chwilę. Po czym Angelica odsunęła mężczyznę od siebie i siląc się na okazanie oburzenia spytała:
- Co robisz?
- Przecież oboje tego chcieliśmy
- Ty tego chciałeś, ja nie - uderzyła go w twarz
po tym policzku chłopak chwycił jej dłoń i chciał ja pocałować, lecz Angelica wyrwała się i uciekła do domu.
Wchodząc, trzasnęła drzwiami. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Osunęła się na podłogę i po pewnym czasie zasnęła z nadmiaru emocji.
 
zbuntowana14
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*



Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz, lecz słońce oświetlało nadal ich twarze, oboje patrzyli na siebie czując coś nieopisanego

-Powinniśmy wracać - przerwała ciszę, odwróciła się podążając w stronę jakiego kolwiek schronienia przed deszczem. Ramon podbiegł, chwycił ją za ramię i w kroplach deszczu patrząc w oczy pocałował ją. Trwali tak przez dłuższą chwilę. Po czym Angelica odsunęła mężczyznę od siebie i siląc się na okazanie oburzenia spytała:
- Co robisz?
- Przecież oboje tego chcieliśmy
- Ty tego chciałeś, ja nie - uderzyła go w twarz
po tym policzku chłopak chwycił jej dłoń i chciał ja pocałować, lecz Angelica wyrwała się i uciekła do domu.
Wchodząc, trzasnęła drzwiami. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Osunęła się na podłogę i po pewnym czasie zasnęła z nadmiaru emocji.
Ramon zastanawiał się co się u niej dzieje, lecz postanowił że już dziś da jej spokój i odwiedzi ją kolejnego dnia
 
Monika
Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*



Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz, lecz słońce oświetlało nadal ich twarze, oboje patrzyli na siebie czując coś nieopisanego

-Powinniśmy wracać - przerwała ciszę, odwróciła się podążając w stronę jakiego kolwiek schronienia przed deszczem. Ramon podbiegł, chwycił ją za ramię i w kroplach deszczu patrząc w oczy pocałował ją. Trwali tak przez dłuższą chwilę. Po czym Angelica odsunęła mężczyznę od siebie i siląc się na okazanie oburzenia spytała:
- Co robisz?
- Przecież oboje tego chcieliśmy
- Ty tego chciałeś, ja nie - uderzyła go w twarz
po tym policzku chłopak chwycił jej dłoń i chciał ja pocałować, lecz Angelica wyrwała się i uciekła do domu.
Wchodząc, trzasnęła drzwiami. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Osunęła się na podłogę i po pewnym czasie zasnęła z nadmiaru emocji.
Ramon zastanawiał się co się u niej dzieje, lecz postanowił że już dziś da jej spokój i odwiedzi ją kolejnego dnia.


Poranek, następnego dnia. Ramona budzi telefon ze szpitala. Okazuje się, że trafiła tam ciężko pobita Angelica. Mężczyzna szybko się ubrał, wsiadł w samochód i udał się do dziewczyny.
 
Przejdź do forum: