Tytuł: Seriale - Telenowele - Filmy :: Stwórzmy własną historię

Dodane przez Monika dnia 27.12.2011 17:56
#29

Stała zapłakana na nieruchliwej alejce, w chłodny wieczór. Pewien przystojny przechodzień podszedł do niej i spytał:
-Co się stało, piękna?
Spojrzała na niego, jej oczy były pełne łez, chciała odejść lecz on ją zatrzymał
-W takim stanie nie odejdziesz sama
-Proszę mnie zostawić. Dziękuję za troskę, ale nie potrzebuję w tej chwili nikogo.
Mężczyzna stał przez moment w ciszy i patrzył na nią, zastanawiając się, czy odpuścić.
- Proszę pani, sumienie nie pozwoliłoby mi Pani nie pomóc. Chodźmy, zaraz zacznie padać. Niedaleko stąd jest jeszcze czynna kawiarnia. Opowie mi pani, co się stało, a jeśli nie będzie pani chciała, to tylko dotrzymam towarzystwa.
-Proszę zapomnieć o sprawie i nie robić sobie kłopotu
-Żaden kłopot pomóc tak pięknej kobiecie, nalegam, chodźmy
-Dobrze
zdjął swoją kurtkę i załozył na ramiona pięknej nieznajomej, ta poczuła że w końcu ktoś się o nią zatroszczył.
Ruszyli w kierunku kawiarni. Gdy po kilku minutach do niej dotarli, po wejściu do środka, podeszli do stolika, on odsunął krzesło, zapraszając na nie wzrokiem kobietę. Potem sam usiadł i zawołał kelnera, prosząc o gorącą czekoladę i chusteczki. Gdy ten odszedł, aby zrealizować zamówienie, mężczyzna spojrzał na towarzyszkę i rzekł:
- Mam na imię Ramon, wybacz, iż dopiero teraz się przedstawiam.
- Nie szkodzi - to wszystko, co zdołała wykrztusić z siebie.
Widział strach w oczach dziewczyny, o nic nie pytał siedzieli cicho, każde wypiło swój kubek czekolady, nagle dziewczyna się odezwała
- Dziękuję za wszystko, pójdę już, proszę mi powiedzieć gdzie pan mieszka oddam pieniądze bo w tej chwili nic przy sobie nie mam
-Wykluczone i nie pójdziesz nigdzie sama, odprowadzę cię pod sam dom, w tym stanie i o tej porze nigdzie nie pójdziesz...
-Prosze dać mi spokój
- Nie. A poza tym mam na imię Ramon
Dziewczyna widziała, że jej nie odpuści, wyszli z kawiarni, Ramon odprowadził nieznajomą pod dom
-Mieszkasz tu sama?
-Tak... Nie z siostrą-zaczęła kłamać
-To dobrze że masz towarzystwo
-Dziękuję za wszystko, dobranoc
-Dobrano piękna
dziewczyna obejrzała się za Ramonem, jego zachowanie bardzo jej imponowało choć bardzo to ukrywała, Ramon wrócił do domu, wziął prysznic i położył się spać myśląc o pieknej nieznajomej
Kobieta, po wejściu do domu usiadła przy stoliku i także nie mogła przestać o nim mysleć, chociaż nie odczuwała tego samego, co on gdy była w jego głowie. Ona była mu wdzięczna i czuła ciepło wspominają to co dla niej zrobił. Zaś jego uczucie było gorętsze, nie potrafił zapomnieć jej pięknej twarzy i tych ogromnych ciemnych oczu... Długo jeszcze myślała o człowieku imieniem Ramon, w końcu zasnęła wtulona w poduszkę... Rankiem Ramon się zbudził i jego pierwszą myślą była dziewczyna którą spotkał poprzedniego wieczora, za oknem lał deszcz ale to nie przeszkodziło chłopakowi by za godzinę odwiedzić dziewczyne która wciąż mial w głowie. Zapukał do drzwi jej domu
-Ty?
-No ja, a kogo się spodziewałaś?
-Wejdź proszę-dziewczyna była spokojniejsza niż poprzedniego wieczora
-Może dziś dowiem się jak masz na imię? zbliżył się do nieznajomej wyciągając dłoń w jej stronę w geście ,,zapoznania się" ta poddenerwowana odsunęła się w tył
- Co sie dzieje? Zrobilem co nie tak? - zapytal
- Nie oto chodzi. Po prostu, nie mam ochoty na nowe znajomosci, zwlaszcza z plcia przeciwna.
-Piekna(wciąż nie wiedział jak się do niej zwracać) uwierz mi ja ci nie zagrażam-spojrzał na jej odkryte ramię i zobaczył ogromnego siniaka jakiego można miec po sciśnięciu ręki
-Dlaczego nie dasz mi spokoju?!
-Co to jest?-wskazał na rękę
-Uderzyłam się-nerwowo opuściła rękaw zwiewnej bluzki
-Tak nie wygląda ślad po uderzeniu, kto ci to zrobił?
-Co ci do tego? Zniknij z mojego życia raz na zawsze!
Uciekła do innego pomieszczenia, a on spokojnie udał się za nią
- Zrobił Ci to człowiek, przez którego wczoraj płakałaś? - powiedział jej
Nie spojrzała na niego.
- Nie powinnaś tego ukrywać, jeśli on cię bije, musisz iść na policję, dla własnego bezpieczeństwa.
- Proszę, odejdź - odparła ze łzami w oczach.
Była przerażona a zarazem czuła się bezpiecznie bo Ramon był przy niej, miała wrażenie że czuje do niego jakąś chemie, jakieś nieopisane uczucie
-Nie mogę Cię tu zostawić w tym stanie-był stanowczy a zarazem delikatny
- Dlaczego to robisz? - zapytała w końcu.
- Tak postępują prawdziwi mężczyźni. Jestem dżentelmenem, pomagam kobietom i dzieciom. - odpowiedział.
Dziewczyna popatrzyła na niego, jej oczy patrzyły ciepło i były pełne uczucia, on po jej spojrzeniu czuł dreszcze na całym ciele, podszedł do niej i kucnął
-Przysięgam że cię nie skrzywdze, nie masz się czego obawiać i śmiało możesz mi zdradzić swoje imię
-Jestem Angelica
- Miło mi - ucałował ją dłoń
Ona uśmiechnęła się i zaproponowała kawę.
Po chwili, siedzieli już przy stole i on zaczął opowiadać jej o sobie. Dziewczyna słucha z zainteresowaniem, chłopak w końcu proponuje jej wyjście
-Chodźmy na lody albo do kina
- Dobrze - powiedziała już z większym przekonaniem.
Mężczyzna ucieszył się, że Angelica nabrała do niego zaufania i pomógł jej założyć płaszcz. Wyszli z jej domu który był przepełniony smutkiem, szli gdy ona nagle się potknęła, Ramon chwycił ja w swe silne ramiona, oboje spojrzeli sobie głęboko w oczy. Nachylił się do pocałunku, gdy Angelica, odwróciła głowę, bo przechodził mężczyzna z dzieckiem. Oboje czuli się niezręcznie, ale szli dalej. Angelica dostrzegła budkę z lodami
-Masz ochotę?-zapytał Ramon
-Tak, a Ty nie?-usmiechnęła się tajemniczo
-Jasne że tak, chodźmy. Jakie smaki lubisz?
-Truskawkowy, czekoladowy i waniliowy a ty?
-Zbieg okoliczności bo ja też
Zaczęli się śmiać
- No to może opowiesz mi teraz o sobie? - zapytał
Dziewczyna patrzyła na niego, nie wiedząc co powiedzieć, bo niebyła gotowa na nowych mężczyzn. Ramon zorientował się, że onieśmielił dziewczynę i rzekł:
- Wiesz co, nie musisz teraz jeśli nie chcesz...poczekam.
- Ja nie wiem czy masz po co czekać - odpowiedziała
- Jak to? - był bardzo zaniepokojony
- Lepiej już się pożegnajmy, dziękuję za miły spacer- powoli odchodziła, Ramon zapłacił za lody i pobiegł w stronę dziewczyny obejmując jej rękę na przedramieniu, Angelica gwałtownie się wyrwała
-Zostaw mnie!
- Spokojnie aniele, przepraszam jeżeli cię uraziłem, ale proszę spędźmy ten dzień razem... tylko we dwoje
-Przepraszam nie mogę...nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię jak ktoś mi się narzuca.
- Podobasz mi się i pragne Cię bliżej poznać - odpowiedział
- No nie wiem, mam wrażenie, że się nade mną litujesz.
- Sam nie lubie litości więc czemu mialbym litować się nad tobą?
- Nie wiem, nie znam cię
- Można przecież to zmienić
- Sama nie wiem- opuściła wzrok
Ramon położył swoja dłoń delikatnie na jej podbródku i podniósł go do góry.
- Mam szczere intencje, nie chcę cię do niczego zmuszać - powiedział po chwili
*



Patrzeli na siebie i powoli zbliżali się do pocałunku. Nagle obok nich przejechał samochód z dużą prędkością i ochlapał kałużą. Oboje - jak wyrwani z letargu - odskoczyli od siebie. Nie wiadomo skąd zaczął padać deszcz, lecz słońce oświetlało nadal ich twarze, oboje patrzyli na siebie czując coś nieopisanego

-Powinniśmy wracać - przerwała ciszę, odwróciła się podążając w stronę jakiego kolwiek schronienia przed deszczem. Ramon podbiegł, chwycił ją za ramię i w kroplach deszczu patrząc w oczy pocałował ją. Trwali tak przez dłuższą chwilę. Po czym Angelica odsunęła mężczyznę od siebie i siląc się na okazanie oburzenia spytała:
- Co robisz?
- Przecież oboje tego chcieliśmy
- Ty tego chciałeś, ja nie - uderzyła go w twarz
po tym policzku chłopak chwycił jej dłoń i chciał ja pocałować, lecz Angelica wyrwała się i uciekła do domu.
Wchodząc, trzasnęła drzwiami. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła płakać. Osunęła się na podłogę i po pewnym czasie zasnęła z nadmiaru emocji.